Aktualności

29.08.2013 | Prezes Lubawy: To w naszych kamizelkach walczą polscy żołnierze

O tym, co się wkłada do kamizelek kuloodpornych, które z nich są najlepsze, a także jak się zarabia sprzedając sprzęt do armii lub policji rozmawiamy z Marcinem Kubicą, prezesem Lubawy.

Money.pl: Lubawa to producent kamizelek kuloodpornych lub namiotów wykorzystywanych między innymi w armii. Czy dostarczaliście sprzęt dla żołnierzy również 60 lat temu, kiedy firma zaczynała działalność?

Marcin Kubica, prezes Lubawy: Lubawa od początku swojej działalności była związana ze służbami mundurowymi. Była jednak także przedsiębiorstwem, które szyło i produkowało namioty - w tym turystyczne. Proszę sobie wyobrazić, że kiedyś można było kupić w naszym kraju niechiński namiot. Natomiast zakład produkcyjny w Grudziądzu, który powstał około 120 lat temu, zawsze działał w przemyśle gumowym - powlekał tkaniny gumą, silikonem lub kauczukiem. Firma powstała w poprzedniej epoce jako Grudziądzkie Zakłady Przemysłu Gumowego Stomil. Wtedy zajmował się między innymi produkcją tak zwanych pepegów, czyli popularnych kiedyś korkotrampków w całości wykonanych z gumy.

Co to ma wspólnego z działalnością dla branży wojskowej?

Tak jak kiedyś mówiło się, że Łucznik produkuje maszyny do szycia, a tak naprawdę produkował zarówno te maszyny, jak i np. karabiny maszynowe, tak Stomil Grudziądz produkował pepegi, ale także dostarczał między innymi sprzęt dla wojsk chemicznych. Produkował na przykład odzież chroniącą przed bronią chemiczna lub biologiczną, czy też przed skażeniami. Namioty też nie są przypadkowe - Grudziądz produkował je dla wojska, straży pożarnej, przemysłu chemicznego, maszynowego lub kopalni.

Jak zakład w Grudziądzu trafił pod skrzydła Lubawy?

Stomil Grudziądz, jak jeden z wielu zakładów państwowych, kiedy zaczął bankrutować, wpadł na pomysł, że zreformuje działalność poprzez utworzenie spółek zależnych. I tak, na zamiast wydziału powlekania, utworzono spółkę Millagro Powlekarnia. Problem w tym, że te twory były ze sobą tak powiązane, że kiedy upadł Stomil, to spółki zależne również. W 2001 i 2002 roku Lubawa kupiła od syndyka masy upadłościowej te zakłady i od tego czasu to firma dwuzakładowa - z zakładami w Lubawie i Grudziądzu.

Czy dostarczacie produkty też polskim żołnierzom na froncie?

Jak najbardziej. Jeśli chodzi o misję w Afganistanie, to polska armia funkcjonowała między innymi w naszych kamizelkach. Dowództwo Wojsk Specjalnych uznało je za najlepsze w naszej armii. Z kolei w Czadzie, polscy żołnierze spali w naszych namiotach. W specjalnych namiotach pneumatycznych stały też Rosomaki, czyli kołowe transportery opancerzone.

Na jaką głębokość wbije się w wasze kamizelki wystrzelony pocisk?

Czytaj więcej [Rząd zabierając armii pieniądze, złamie konstytucję? / fot: PAP/Radek Pietruszka] Rząd zabierając armii pieniądze, złamie konstytucję? One mają dwa typy wkładów. Jeśli na przykład mówimy o poważniejszej broni, na przykład o kalibrze 7,62 milimetra, to wkład balistyczny jest zrobiony ze sprasowanego polietylenu. Sami prasujemy te wkłady, mamy specjalną prasę do płyt balistycznych w zakładzie. To jest pierwszy element balistyki w kamizelce, który ma za zadanie zatrzymać pocisk. Dodatkowo, w przypadku potrzeby osiągnięcia wyższego poziomu ochrony balistycznej pokrywamy wkład polietylenowy warstwą specjalnej ceramiki. Natomiast w przeszłości, wojska stosowały również wkłady stalowe. Prawdę mówiąc, nasza armia w niektórych modelach stosuje je nadal, więc również je dostarczamy. Penetracja pocisku wewnątrz wkładu jest ściśle określona obowiązującymi normami obronnymi i nie może zagrażać życiu i zdrowiu użytkownika.

Z czego jeszcze składa się kamizelka kuloodporna?

Pocisk niesie ze sobą ogromną falę uderzeniową. Ta destrukcyjna siła musi się gdzieś rozejść. Nowoczesne kamizelki mają w tym celu tak zwany wkład miękki, który przenosi ją na cały korpus, rozprasza falę pocisku. Jeśli więc zostanie pan postrzelony, to co najwyżej będzie pan miał duży siniak na klatce piersiowej. No, może w skrajnym przypadku złamane żebro, ale ten pocisk na pewno nie przeszyje pana na wylot. Analogicznie jest w hełmach balistycznych - stosuje się specjalne systemy poduszek, które amortyzują uderzenie.

Skąd Państwa zaangażowanie w Armenii?

Czytaj więcej [Prezydent Armenii rozpoczął oficjalną wizytę w Polsce / fot: PAP/Paweł Supernak] Prezydent Armenii rozpoczął oficjalną wizytę w Polsce Z prostej przyczyny. Polska liczy 30-parę milionów mieszkańców i ma 80-tysięczną armią. W Armenii mieszka cztery miliony ludzi, a armia liczy 120 tysięcy żołnierzy. Ale to nie wszystko. Oprócz tego istnieje Górny Karabach, czyli strefa buforowa pomiędzy Azerbejdżanem i Armenią. Tam z kolei armia w całości kontrolowana i opłacana przez budżet Armenii, liczy 100 tysięcy żołnierzy. Innymi słowy, to jest kraj, w którym formacje mundurowe odgrywają kluczową rolę.

Rynek potencjalnego zbytu naszych produktów jest zatem bardzo obiecujący. Co więcej, traktujemy nasz ormiański podmiot jako początek naszej ekspansji na teren Kaukazu. Z poziomu produktów wytwarzanych w Armenii, w spółce z udziałem Ministerstwa Obrony tego kraju, mamy na pewno ułatwione zadanie w realizacji tego celu strategicznego.

Aby przeczytać więcej



źródło: managrer.moey.pl